Zwrotka 1
Pamiętasz obóz, ognia blask,
harcerski śpiew i pierwszy raz,
gdy twoje oczy spotkał mój wzrok
i serce w gardle zrobiło krok.
Dziś uczę dzieci twoich dzieci,
ten sam szlak wciąż w sercu świeci,
a ty nad mapą jak dawniej stoisz,
drużynę naszą wciąż prowadzisz.
Refren
Mariuszu, dwadzieścia pięć lat minęło,
a miłość nasza jak chleb wyrosła,
cierpliwie, powoli, ziarno po ziarnie,
zakwas, co nigdy się nie zmarnuje.
Ty jesteś domem, ja jestem drożdżą,
razem wciąż rośniemy, choć lata płyną,
Mariuszu mój, przez wiatr i przez wodę,
kocham cię dziś, jak pierwszego roku.
Zwrotka 2
Na Mazurach żagiel stawiamy znów,
woda wybacza więcej niż ląd,
to nasze motto na trudniejsze dni,
kiedy coś pęka, coś boli, coś śni.
Chleb na zakwasie piekę jak zawsze,
ty poznasz go z zamkniętymi oczami,
bo smak miłości, co latami rośnie,
nie zgubi się już w żadnej kuchni świata.
Refren
Mariuszu, dwadzieścia pięć lat minęło,
a miłość nasza jak chleb wyrosła,
cierpliwie, powoli, ziarno po ziarnie,
zakwas, co nigdy się nie zmarnuje.
Ty jesteś domem, ja jestem drożdżą,
razem wciąż rośniemy, choć lata płyną,
Mariuszu mój, przez wiatr i przez wodę,
kocham cię dziś, jak pierwszego roku.
Przejście
Dokarmiam ciągle to, co mamy,
bo wiem, że czasu trzeba dać,
jak chlebu, co pod ścierką śpi,
tak miłość też wymaga chwil.
Nie liczę już straconych burz,
bo z tobą każdy sztorm to nic,
ty jesteś portem, mapą, snem,
mój kapitanie, mój u steru ty.
Refren
Mariuszu, dwadzieścia pięć lat minęło,
a miłość nasza jak chleb wyrosła,
cierpliwie, powoli, ziarno po ziarnie,
zakwas, co nigdy się nie zmarnuje.
Ty jesteś domem, ja jestem drożdżą,
razem wciąż rośniemy, choć lata płyną,
Mariuszu mój, przez wiatr i przez wodę,
kocham cię dziś, jak pierwszego roku.
Zakończenie
Dwadzieścia pięć lat i wciąż to samo bicie,
woda, chleb i ty - całe moje życie.