Zwrotka 1
Zakopane, śnieg skrzypi pod butami,
Twoja dłoń w mojej dłoni, jak dawnymi laty.
Pamiętasz pierwszy raz, gdy zgubiliśmy szlak,
A ty mówiłeś "nie martw się, ja wiem jak"
Twoja skrzynka z narzędziami w kącie wciąż stoi,
Naprawiasz świat, gdy coś się we mnie boi.
Zawsze gotowy, choćby północ była,
Taka miłość lata przetrwała
Refren
Pawle, dwanaście lat, dwanaście zim już mamy,
Wciąż pod górę idziemy, siebie nie puszczamy.
Przez Tatry, przez życie, przez każdy trudny dzień,
Ty jesteś moim domem, moim światłem, cieniem
Co zawsze przy mnie stoi — Pawle, kocham cię jak wtedy
Zwrotka 2
Dwanaście rocznic, dwanaście razy "tak",
Każdego roku mocniej czuję, że to znak.
Giewont nas widział młodych, pełnych snów,
Dziś stoimy starsi, ale wciąż bez słów
Potrafisz zrozumieć, co w sercu noszę,
Naprawiasz, budujesz, o nic nie proszę.
Bo ty już wiesz, czego mi trzeba,
Jak ścieżka w górach pod kawałkiem nieba
Refren
Pawle, dwanaście lat, dwanaście zim już mamy,
Wciąż pod górę idziemy, siebie nie puszczamy.
Przez Tatry, przez życie, przez każdy trudny dzień,
Ty jesteś moim domem, moim światłem, cieniem
Co zawsze przy mnie stoi — Pawle, kocham cię jak wtedy
Przejście
Niech inni liczą lata w zwykłych datach,
My liczymy w szczytach i powrotach do chaty.
W skrzypieniu drewna, w zapachu kominka,
Ty i ja, i nasza wspólna ścieżka wśród szczytów
Refren
Pawle, dwanaście lat, dwanaście zim już mamy,
Wciąż pod górę idziemy, siebie nie puszczamy.
Przez Tatry, przez życie, przez każdy trudny dzień,
Ty jesteś moim domem, moim światłem, cieniem
Co zawsze przy mnie stoi — Pawle, kocham cię jak wtedy
Zakończenie
Dwanaście zim, Pawle, i wciąż idziemy dalej,
Ja i ty, na zawsze, w sercu i w górach